Tym razem zabieram Was na małą podróż po za granice Dolnego śląska a dokładniej na północ Polski do Szczecina. Przedstawiamy Wam Aleksandrę i Damiana, którzy postanowili, że piątek to idealny dzień na zorganizowanie fantastycznego wesela.

Rustykalne wesele w Biała Wstążka Szczecin

Zaczniemy od tego, że Ola i Damian to dwoje pozytywnych wariatów. Przyjechali ponad 900 km tylko po to żeby się z nami spotkać przed ślubem i nas poznać 😀 Gdy opowiedzieli nam o swoich planach na ślub i wesele byliśmy ogromnie podekscytowani. To miało być wesele roku. Biała Wstążka to piękna sala, dekoracje w stylu rustykalnym i najważniejsze…cudowny ślub w plenerze. Jeszcze bardziej nie mogliśmy się doczekać tego wesela bo wiedzieliśmy kto będzie focił na tym nieziemskim ślubie. No kto ? Ha nie powiemy Wam jeszcze…cierpliwości. Tego dnia pogoda obraziła się na nas i z początku słoneczny i piękny dzień zmienił się w wielką ulewę. Nie byliśmy pewni czy ceremonia w ogóle się odbędzie. Na całe szczęście Damianowi i Oli uśmiech nie schodził z twarzy co zaowocowało w piękne i naturalne kadry. Ku naszemu zaskoczeniu po chwili wyszło słońce a przygotowania wyszły niesamowite.

Ślub plenerowy w Biała Wstążka

W tym dniu nasza karta pamięci pękała w szwach. Co chwile się zapełniała w piękne i szczere emocje. Rzadko spotykamy pary młode, które dają z siebie tyle nie oczekując niczego w zamian. Do Szczecina przyjechaliśmy tylko z jednym pomysłem. Nie wiedzieliśmy czego możemy się spodziewać dlatego woleliśmy mieć czysty umysł. Obsługa sali od samego rana szykowała krzesła na ceremonie zaślubin. Nie wiedzieli wtedy jeszcze, że będzie to najlepsze wesele jakie ta sala widziała. Przystojny Pan Młody i śliczna Pani Młoda oczarowali nas swoim dniem. Ich pierwsze spotkanie było czymś wyjątkowym. Nie wiemy czy to wisiało w powietrzu ale udzieliło się to wszystkim, nawet nam. Damian widząc swoją zjawiskowo piękną, przyszłą żonę zwyczajnie się rozkleił. Pierwszy raz w naszej karierze widzieliśmy tyle szczęścia. Mimo, że śluby cywilne to jedynie 10 min to czuliśmy że to będzie coś niesamowitego. I wiecie co? Tak było! Czerpaliśmy z każdej minuty ile się tylko dało. Gdzie tylko się odwróciliśmy tam widzieliśmy nowe ciekawe kadry pełne wzruszeń, uśmiechów i życzliwości. Mała wskazówka. Nasze drogie przyszłe pary młode…robi się poważnie…Dajcie się ponieść chwili, odrzućcie stres, wstyd przed emocjami a gwarantujemy Wam, że powstanie niesamowity film z Waszego dnia.

Wesele jakiego w Białej Wstążce nie było

Takich gości jak u Damiana i Oli powinno się wypożyczać na każdą imprezę. To co się działo na parkiecie to istne szaleństwo. Nawet dziewczyna z gipsem na nodze szalała ile tylko sił. A to zasługa nie kogo innego jak Dj’a Marcina. Oj facet potrafi porwać tłumy. Kręcenie tego filmu ślubnego było czystą przyjemnością. Od pierwszego tańca wiedzieliśmy że przywieziemy z tego dnia tony gigabajtów danych. Mimo że kolejnego dnia mieliśmy kolejny ślub na Dolnym śląsku to chciało by się tam zostać z nimi do końca. Patrząc przez ekran aparatu masz świadomość że tych dwoje cudownych, zakochanych na zabój w sobie ludzi nie udaje. Cieszą się tym dniem a goście weselni tylko dorzucają do pieca. Spokojnie mógłby powstać z tego 5 godzinny film ale po co ? Jak sami wiecie im mniej tym lepiej. I tak też powstał prawie 6 minutowy zwiastun, który w pełni oddaje ten dzień. Nie wiem czy pamiętacie ale mieliśmy Wam kogoś przedstawić. To miły i sympatyczny chłopak ze Szczecina z małym i niepozornym aparatem w ręku, ale za to z otwartym umysłem na świetne kadry. Piotr Dynarski – fotograf, z którym współpraca układa nam się zawsze. A zdjęciami jakie dostali Ola i Damian mogliby spokojne wykleić wszystkie ściany w domu. Fotki poniżej autorstwa Piotra 🙂

Miejsce : Biała Wstążka
Fotograf : Piotr Dynarski
Dj : Marcin Woźnicki 

4 pory roku – czyli plener ślubny na Islandii

Nasze filmowe i fotograficzne marzenia się spełniają ! Wraz z Aleksandrą i Damianem polecieliśmy na plener ślubny do Islandii, Krainy ognia i lodu, wyspy marzeń. Krystalicznie czyste powietrze, 10 tys. dudniących wodospadów, lodowce, rzeki, jeziora, zatoki, fiordy, wulkany i niebiańskie gejzery. Plener na Islandii zapamiętamy do końca życia. Tygodniami obmyślaliśmy plan a Ola i Damian przygotowywali się do tej podróży przez kilka miesięcy wiedząc co ich będzie czekać. Zimny wiatr, deszcz, śnieg, przyjemne słońce a nawet tęcza, takie warunki towarzyszyły nam przez 4 dni naszej wyprawy.

Po przylocie na Port lotniczy Keflavík nie zdawaliśmy sobie sprawy jak nas przywita Islandia. Wiatr, śnieg i mróz…to nie były zachęcające warunki do robienia pleneru ślubnego na Islandii.
Na lotnisku wylądowaliśmy w późnych godzinach wieczornych. Podekscytowani szukaliśmy na mapach pogodowych gdzie może wystąpić zorza. Po rozmowie z kierowcą busa, który podwoził nas po wynajęte auto okazało się że nie mamy co liczyć na zorze. Po przejechaniu 30 km nagle wszystkie samochody zaczęły zatrzymywać się na autostradzie….kochani….Jest! Po raz pierwszy w tym roku! Piękna zorza, coś niezwykłego. Nigdy nie sądziliśmy, że zobaczymy coś podobnego. Gra świateł na niebie zrobiła na nas ogromne wrażenie. Postanowiliśmy że tego dnia nie idziemy spać !

Golden circle -teledysk ślubny na Islandii

Nad rankiem prognoza pogody kompletnie nie była zachęcająca nawet do wychylenia czubka nosa z wynajętego domku, a co dopiero do filmowania. Ola ubrana jedynie w sukienkę bez ramiączek, Damian w garniturze i temperatura poniżej 0 stopni a do tego zimny wiatr….brrrrr….Robimy to ! Zapakowaliśmy się do naszego terenowego samochodu i pojechaliśmy na pierwszą miejscówkę. Must have na Islandii- Golden Circle.

Kirkjufell – śnieżna sesja ślubna na Islandii

W naszym planie było kilka pozycji, w tym najbardziej znana góra na Islandii Kirkjufell a obok niej piękny wodospad. Już nie przeszkadzała nam temperatura. Byliśmy tak przepełnieni energią i z głową pełną pomysłów, że nawet nie myśleliśmy o tym że jest nam zimno. To było coś magicznego, coś czego nigdy nie doświadczy się w Polsce. Islandia jest najmłodszą wyspą na świecie, przez to jest również bardzo surowa, ale dla nas okazała się łaskawa. Po kilku ujęciach z drona ruszyliśmy na kolejny spot.

Czarna plaża – Sesja ślubna na Islandii

W nocy znowu padał śnieg, spadło około 30 cm więc poranne odśnieżanie auta czas zacząć. Im dalej na wschód tym pogoda złagodniała, z zimy przeszliśmy właśnie na wiosnę…lekki deszczyk a po chwili coś wspaniałego….Tęcza! Na wyciągnięcie ręki! Nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego! Szybki przystanek, kilka ujęć i lecimy dalej.
Naszym następnym przystankiem była czarna plaża. Tym razem pogoda przerodziła się z późną jesień. Z nieba leje deszcz i nie wiemy co robić, albo ryzykujemy, mokniemy i wracamy do domu albo robimy plener w deszczu. Decyzja podjęta…Idziemy ! Majestatyczne skały niczym z filmów sci-fi i do tego sztorm. Ola i Damian to najtwardsza para młoda jaką znamy. Nie marudzili tylko robili wszystko aby mieć dobre ujęcia. Jednym z najbardziej widowiskowych ujęć okazało się to gdzie Ola leży na plaży i zostaje przykryta przez białą fale. To jest coś !

Sesja na Islandii dobiegła końca, zmęczeni ale szczęśliwi wróciliśmy do domu. Naładowani energią z głową pełną pomysłów na montaż. Doszliśmy do wniosku, że trafiliśmy na niesamowitych ludzi, którzy mieli chęć na tak szalony wyjazd i przy okazji spełnili nasze filmowe marzenia! Sztos! Dziękujemy ! Zobaczcie ten równie dobry klip z tego wyjazdu >>